Blog sklepu scrapbookingowego SCRAPKI.PL

           

niedziela, 28 października 2012

Nasze Ulubione Produkty - Distress Stain

ANAI_SIGGIE
Witam Was serdecznie
Znów przyszła pora na moja recenzje ulubionego produktu ze sklepu scrapki.pl. Tym razem chciałabym Wam przedstawić nietypowe tusze - Distress Stain.

Przyznam szczerze - na początku podchodziłam do nich z pewną dozą nieśmiałości. Myślałam sobie, że to tylko kolejny gadżet, że po co mi to, skoro mam wiele innych mediów, w tym niezastąpione tusze Distress, które przecież można mieszać z wodą i tworzyć fajne efekty.
Pewnego jednak razu z ciekawości kupiłam jeden Distress Stain, żeby przekonać się o co w nich w ogóle chodzi.  I od tamtej pory moja kolekcja powolutku ale stopniowo się rozrasta.

Ich główną zaletą jest to, że są po prostu bardzo wygodne. Zasada działania jest taka sama jak w przypadku popularnych farbek akrylowych firmy Ranger czyli Paint Dabber'ów. W buteleczce o pojemności 27 ml znajdują się kolorowe tusze w formie płynnej. Gdy odkręcimy nakrętkę widzimy aplikator pokryty białym materiałem, który pozwala na delikatne rozprowadzanie tuszu po powierzchni. Przyciskając aplikator do papieru powodujemy wypłynięcie niewielkiej ilości tuszu, którą następnie możemy delikatnie rozprowadzić. Intensywność koloru możemy również stopniować poprzez lżejsze lub mocniejsze dociskanie buteleczki, lub kilkakrotne powtarzanie aplikacji w tych samych miejscach. Kolory tuszu odpowiadają kolorom tuszy Distress, jednak płynna forma pozwala na nieco inne ich wykorzystanie.

Przede wszystkim Distress Stain pozwala nam na bardzo szybkie barwienie powierzchni - dosłownie w kilkadziesiąt sekund możemy zabarwić kartkę papieru - podobnie jakbyśmy malowali pędzlem i farbami wodnymi. Nie musimy jednak nabierać farby, bo cały czas powolutku wypływa ona z buteleczki.

W tej pracy szybko i sprawnie zabarwiłam całą powierzchnię papieru za pomocą Staina w kolorze "Dried Marigold". Jak widzicie kolor jest rozprowadzony nierównomiernie, a wykorzystanie papieru częściowo pokrytego bezbarwną folią pozwoliło na dodatkowe ukazanie wspaniałego wzoru. Uwierzcie, że zabarwienie całego papieru nie zajęło mi na pewno więcej niż minutę.



Oczywiście barwić możemy też mniejsze elementy - wycięte z papieru wzory, ale także np. materiały - koronki, kawałki tkaniny, czy na przykład piękne kształty z Primy pokryte częściowo bezbarwnymi wzorami.

W tej pracy użyłam kilku kolorów, aby pokolorować wycięte odbitki stempli. Użyłam tez koloru białego, żeby złagodzić niektóre elementy, jak na przykład tekturki z wzorem serwetek. Dzięki temu ładnie wtapiają się one w tło.




Tutaj z kolei widać materiałowego motylka z Primy pokrytego Stainem w kolorze "Worn Lipstick".


Podobnie jak tusze Distress reagują one świetnie na wodę - kolory można też ze sobą mieszać nakładając jeden na drugi. W zależności od chłonności papieru możemy tworzyć różne przejścia kolorystyczne, plamy i zacieki.

Tutaj widzicie efekty uzyskane przez nałożenie jednego tuszu na kawałki papieru, a następnie dodanie innego koloru tylko w niektórych miejscach. Prawda, że wygląda to świetnie?


Jako tusze wodne mają one półprzezroczyste zabarwienie, co pozwala na barwienie różnych papierów bez całkowitego zakrycia wzoru. Można je również świetnie wykorzystywać jeśli lubicie używać embossingu na gorąco na jakichś większych powierzchniach - tekturowych, czy papierowych elementach. Wystarczy pokryć Stainem dany element i posypać go UTEE lub przezroczystym proszkiem do embossingu. Ponieważ Stainy są one na bazie wody - proszek "przykleja" się do wilgotnej powierzchni i wystarczy go podgrzać, aby uzyskać gładką lśniącą powierzchnię ze wspaniałym kolorem (lub kolorami!) pod spodem.

Tutaj możecie zaobserwować dwie warstwy zwykłego papieru do akwareli pokrytego jednym kolorem Distress Stain. Wycięta wykrojnikiem serwetka jest pokryta tylko tuszem, a znajdujący się nad nią kwiatowy wianek jest pokryty tym samym kolorem, a następnie przezroczystym UTEE.




Kolejną ich właściwością, którą uwielbiam, jest możliwość łatwego tworzenia kleksów. Wystarczy lekko uderzyć buteleczką o kartkę papieru, aby tusz, którym nasączony jest aplikator lekko rozprysnął się na boki.
Z doświadczeń wyniesionych z warsztatów na marcowym łódzkim Scrapowisku pragnę dodatkowo zaznaczyć, że nie należy do tej czynności ubierać się na biało i uderzać zbyt mocno - zwłaszcza przy pracy z bardziej intensywnymi kolorami ;))) Może się bowiem zdarzyć, że nasz kleks rozpryśnie się bardziej, niż się spodziewamy.



Na szczególną uwagę zasługuje Distress Stain w kolorze białym o nazwie "Picket Fence". Ma on troszkę inną konsystencję niż pozostałe kolory - przypomina rozwodnioną farbę akrylową. Jako jedyny ma on w środku specjalną kulkę - przed użyciem należy go porządnie wstrząsnąć, tak aby dokładnie rozmieszała ona znajdujący się w środku płyn. Białym tuszem możemy złagodzić inne tusze, rozbielić elementy naszego scrapa, czy (co robię bardzo często) lekko rozbielić krawędzie papieru. Efekt jest dość delikatny, a zatem możemy stopniować kolor - jeśli zależy nam na większym kryciu, wystarczy powtórzyć tę czynność kilkakrotnie.

Poniżej strona z mojego art-journala, gdzie białym Stainem zabarwiłam czarną metkę, a także czarną taśmę papierową.



Jeśli lubicie kolorować odbitki stempli i wykorzystywałyście czasami do tego celu tusze Distress zmieszane z woda, to na pewno i Distress Stainy przypadną Wam do gustu. wystarczy wycisnąć niewielką ilość tuszu na niechłonną powierzchnię (może to być Craft Sheet, kawałek folii czy bloczek akrylowy), a następnie za pomocą pędzelka nanosić go na obrazek. Oczywiście kolory można ze sobą łączyć, albo dodawać wody w celu zmniejszenia nasycenia. Prawda, że wygodne?

To co lubię w Distress Stainach najbardziej, to, że praca z nimi jest szybka i bardzo czysta. Wiecie już na pewno dobrze, że uwielbiam wszelkiego rodzaju media. uwielbiam się z nimi bawić, eksperymentować. Nakładać jedne na drugie. Czego jednak być może nie wiecie, to, że pracuję w biurze oraz uwielbiam malować paznokcie  Jaki ma to związek? Otóż - zazwyczaj, gdy pracuję z mediami ponosi mnie wyobraźnia i kończy się to rękoma upapranymi w tuszach i farbach. Nawet jeśli używam pędzla, to bardzo często dla lepszego efektu rozcieram media palcami. Niestety nie wszystkie tusze dają się łatwo zmyć ze skóry... Natomiast lakier na paznokciach zabrudzony tuszem lub zaschniętą farbą jest często nie do wyczyszczenia.
Praca z Distress Stainami sprawia, że barwienie jest szybsze, czystsze, a ja zdecydowanie rzadziej pojawiam się w pracy z brudnymi paluchami ;))))

Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć Wam trochę ten nietypowy produkt. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się "Po co mi to?" - to serdecznie zachęcam do kupienia choćby jednego koloru na próbę. Jestem pewna, że ich możliwości przypadną Wam do gustu.

Jeśli nadal macie jakieś wątpliwości co do działania tego magicznego produktu - zachęcam do obejrzenia krótkiego instruktażu w wykonaniu samego Tima Holtza:



A może podzielicie się z nami Waszymi sposobami na wykorzystanie Distress Stainów? Jestem pewna, że nawet przed nami kryją one jeszcze wiele tajemnic.

Anai

2 komentarze:

justi pisze...

Świetny artykuł! Kapitalnie przybliżyłaś nam właściwości i możliwości tych produktów! Ja też od kilku dni jestem posiadaczką dwóch kolorów. I jestem zachwycona nimi. Zakupiłam je po pokazie stemplowania z Dryszką i wykorzystuję do każdej pracy. W szczególności do wzbogacania tła kiedy używam masek. Biały jest znacznie fajniejszy niż akrylówka i lepiej mi się go używa do rozjaśniania niż np: gesso. A kleksiki wychodzą zawodowo!

Matilde pisze...

Świetny artykuł :)

Prześlij komentarz

Będzie nam niezwykle miło, jeśli zostawisz swój komentarz - dziękujemy :)