Blog sklepu scrapbookingowego SCRAPKI.PL

           

sobota, 27 stycznia 2018

Moje przedślubne przygotowania + trik na źle odbijające się stemple.

Hej!


Sierpień miałam wyjątkowo zabiegany, ze względu na mnożące się rzeczy do ogarnięcia związane ze ślubem, ale też z pracą. Powiem Wam szczerze, że cieszy mnie fakt, że ze wszystkim dałam radę ale żałuję, że nie udokumentowałam wszystkiego tak jak bym tego chciała. No ale cóż, zdjęć niestety nie nadrobię i jakoś  będę musiała to przeboleć. Nie mniej jednak zobaczcie co udało mi się udokumentować w drugiej połowie sierpnia:



 Po pierwsze udało mi się udokumentować nasze próby pierwszego tańca. Uczyliśmy się go sami więc trochę pomęczyłam przyszłego męża, ale dał radę. ;)



Na tej stronie króluje głównie róż, beż i czerń dla kontrastu chociaż też nie mogłam się oprzeć żeby dodać odrobinę złota, np w postaci wypukłych naklejek ze zestawu "Joyful" MME.


Po drugie - szkolenie z pracy w Katowicach, które trafiło się w tym samym tygodniu co ślub. Zrobiłam więc zdjęcie podczas drogi powrotnej na dworzec.



Oczywiście skorzystałam też z naklejek na folii Simple Stories z kolekcji "Domectic Bliss" oraz "Beautiful".



***

Jak widzicie trochę postemplowałam i o ile stemple od Studia Forty odbijają się bez zarzutu to z tymi od Heidi Swapp od początku miałam problem bo tusz nie trzymał się dobrze powierzchni stempla i robiły się "krople". Postanowiłam więc jakoś temu zaradzić bo wzory z tego zestawu naprawdę mi się podobają.


 Widzicie? Odbitka jest słaba. Nie dość, że nie wyraźna to jeszcze ma nierówne krawędzie. Postanowiłam więc jakoś temu zaradzić bo wzory z tego zestawu naprawdę mi się podobają.


W tym celu zmatowiłam powierzchnię stempla drobnoziarnistym papierem ściernym i viola!



Różnicę chyba widać gołym okiem. Tusz lepiej wchodzi w strukturę stempla przez co odbitka jest mocniejsza i wyraźniejsza. Jeśli macie podobny problem ze stemplami to musicie koniecznie wypróbować ten sposób!

Ale wróćmy do albumu...

***


Po trzecie - była próbna fryzura więc nie mogło się też obyć bez próbnego makijażu.



I na koniec ślubne dekoracje, które pomogła mi posklejać w całość moja przyjaciółka. Zdradzę Wam tylko, że kokardki wiązałam caaaały miesiąc.


Do łask wróciły też książeczki z naklejkami na folii od MAMBI. Mam je od daaaawna a zużycie jest bardzo niewielkie więc taki zakup to bardzo dobra inwestycja. ;)


Do wykonania dzisiejszej strony wykorzystałam:


Miłego weekendu! :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie nam niezwykle miło, jeśli zostawisz swój komentarz - dziękujemy :)