Blog sklepu scrapbookingowego SCRAPKI.PL

           

środa, 29 czerwca 2016

Zmediowana

Dawno temu spędziłam cudowne, beztroskie wakacje nad Morzem Śródziemnym. Otchłań cudownie szmaragdowej wody... do dziś pamiętam ten kolor. Wcale o tym nie myśląc robiłam dzisiejszą kartkę, ale to właśnie tamte wakacje i tamto morze przychodzą mi na myśl jak na nią patrzę.

Kartka powstała na papierze akwarelowym. Najpierw przez maskę Tima Holtza nałożyłam Heavy Gesso, a następnie pomalowałam mgiełkami Lindy's.
Cudowna nowość ze Scrapińca ograniczyła tym razem chęć bogatego ozdabiania kartki.

Zobaczcie jak się prezentuje ta "uboga" jak na mnie karteczka :)




Pozdrawiam serdecznie :)
Dorota

Wykorzystane produkty:

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Here & Now

Hej kochani :)
Na dzisiejszą inspirację postanowiłam przygotować scrapa. Ale ponieważ sporo ostatnio eksperymentuję i próbuję przekraczać swoje własne granice - postanowiłam go przygotować trochę inaczej niż zwykle. Jest zdecydowanie mediowo, ale są to media w minimalistycznym wydaniu.
 
 
Na bazę wybrałam biały gładki papier American Crafts. I na tym w zasadzie kończy się lista scrapowych papierów użytych w tej pracy. Chciałam aby tło było stworzone wyłącznie za pomocą mediów. Całą powierzchnię papieru pokryłam gesso, aby trochę usztywnić papier i uodpornić go na działanie farb. Zrezygnowałam także z moich ukochanych warstw. I zaskakująco - bardzo podoba mi się efekt końcowy :) 
  
 
Dodatki także ograniczyłam do minimum - dwa die-cuty Kaisercraft, tekturkowa gałązka, jeden kwiat i małe metalowe serduszko. Taki to chyba czas w moim życiu, że niewiele i potrzeba i minimalizm, do którego dążę od dłuższego czasu - wchodzi też w to twórcze życie :)   
 
 
Wielokrotnie pisałam już o moim uwielbieniu dla farb i mgiełek Dylusions - i to właśnie dzięki nim ten scrap wygląda tak, jak wygląda :) Żywe nasycone kolory idealnie sprawdzają się jako mocne akcenty. A ponieważ udało mi się skompletować już prawie wszystkie kolory mgiełek Dylusions - czuję, że to nie ostatnia praca w takim stylu ;)


Miłego poniedziałku! Może i Wy wypróbujecie dziś coś nowego? :)
pozdrawiam
Anai

Wykorzystane produkty:

sobota, 25 czerwca 2016

Scraphacki Nats :) - mini kurs


Hej!

Pogoda wreszcie daje nam odczuć prawdziwe lato. Cieszycie się czy preferujecie raczej chłodniejsze klimaty? :D

Dzisiaj razem z Wami chciałabym nadrobić mój Project Life – majowe zdjęcia czekały dosyć długo ale niestety wygrały egzaminy. Niestety. Ale żeby ktoś mnie nie posądził o lenistwo (jak to zawsze jest w sesji, że robimy wszystko byleby się nie uczyć :D) - w zamian przychodzę do Was z kursem, a właściwie pięcioma mini kursami, w których pokażę triki jak ułatwić sobie scrapowanie (nie tylko w wypadku Project Life’u ale taż innych form). Z tych metod (już nawet nie pamiętam, które wymyśliłam sama, a które podpatrzyłam u zagranicznych scraperek)  korzystam już długi czas i w moim przypadku sprawdzają się rewelacyjnie. ;)


Zacznijmy jednak od tego, że pokażę Wam całą moją czerwcową rozkładówkę:
 

W tym miesiącu sporo się działo a więc przełożyło się to na większą ilość zdjęć (oczywiście wybrałam tylko te według mnie najlepsze bo na dobrą sprawę wszystkie może by się w 3 koszulkach pomieściły :D). Wybrałam więc koszulkę Design Y Becky Higgins oferującą większą ilość kieszonek. Już mogę Wam powiedzieć, że bardzo przyjemnie pracowało mi się z tym układem i z pewnością trafi do moich ulubieńców. ;)
 

Karta „Currently” z zestawu MAMBI „Think Happy Thoughts” strasznie mnie urzekła (plus pasowała kolorystycznie) i po prostu musiałam ją upchnąć w mojej rozkładówce.


Drugą kartę wycięłam z papieru „Chalote” UHK Gallery z kolekcji „Herbs”. Napis świetnie skomponował się ze zdjęciem borówkowego smoothie. :P A do tego wszystkiego dodałam dwa serduszka: różowe z zestawu Pebbles i złote z zestawu Maggie Holmes. Patrząc na kartę brakowało mi czegoś jeszcze, co domknęło by kompozycję całkowicie…Po namyśle zdecydowałam się dodać napis „love” w górnej części tytułu.

Scraphack #1


We wcześniejszych moich filmach mogliście widzieć, że czasem przyklejam alfabety/naklejki na półprzezroczysty papier właściwie niewiadomo w jakim celu. :D A więc już śpieszę wyjaśnić.
 

Ten „półprzezroczysty papier” to papier do pieczenia. Ma on właściwości nieprzywierające a więc naklejając na niego naklejkę nie straci ona swoich właściwości. ;)

Ale właściwie po co to robić?

Jestem perfekcjonistką i osobą raczej niezdecydowaną. Zanim coś przykleję muszę się milion razy zastanowić (co rzecz jasna wydłuża proces tworzenia no ale cóż poradzić – taka moja kapryśna natura). Papier do pieczenia pozwala mi więc przesuwać naklejki po pracy by zdecydować o ich docelowym miejscu a jeśli zdecyduję, że konkretna rzecz jednak nie pasuje spokojnie mogę ją przykleić na arkusz z którego pochodzi. ;)

Przejdźmy dalej:
 

Karta z naszego (prawie) pierwszego rolkowego wyjazdu jest bardzo prosta. Jest to biała karta w kratkę i minimum dodatków, czyli troszkę taśmy washi Amy Tangerine, naklejka transparentna, drewniana gwiazdka z kolekcji „Felicity” Pinkfresh Studio i alfabet Kaiserkraft w kolorze „Cream”.

Scraphack #2


No ok. Przykleiliśmy sobie naklejki na papier do pieczenia. Fajnie. Ale komu chciałoby się tysiąc razy je przeklejać z miejsca na miejsce, zwłaszcza gdy są to malutkie literki i nie jest to wcale takie łatwe?
 

W takich przypadkach naklejam każdą następną literkę tak, aby odrobinę nachodziła na poprzednią. W  ten sposób po odklejeniu od papieru do pieczenia mamy cały wyraz, który wystarczy przykleić w wybrane miejsce.

Prawda, że banalne i mega pomocne? ;)
 

Na kolejnej karcie umieściłam zdjęcie cudowności z naszego sklepiku. Prawda, że wyszły magicznie? ;)

Również i ta karta jest nieco minimalistyczna (przynajmniej jak dla mnie) ale bardzo mi się podoba jak wkomponował się tu maleńki guziczek Dress It Up.


Tutaj już wyszło całkiem słodko. A to za sprawą złotych naklejek MAMBI „Friends” i dodatków z naprawdę dużego arkusza naklejek firmy Fancy Pants z kolekcji „Happy Place”. ;)

Scraphack #3


Czasem zdarza się, że stempel  - a już w szczególności ten z datownika – nie odbije się zbyt dokładnie. I zaczyna się panika i kombinowanie czym by tą plamę zakryć.


Jak widzicie u mnie to nie odbiło się praktycznie nic (chciałam spreparować taką sytuację i wyszło aż za dobrze :D) ale dzięki temu możecie zobaczyć, że można uratować nawet najbardziej beznadziejny przypadek.

Złapcie więc za ołówek i postarajcie się jak najdokładniej umiecie odwzorować wzór ze stempla. Teraz wystarczy tylko poprawić czarnym cienkopisem i gotowe!

A więc gdy następnym razem przytrafi się Wam coś takiego – spokojnie. Zróbcie dwa głębokie wdechy i do dzieła! :D
 

Karta tytułowa – jedna z arkusza kart 3x4 Simple Stories z kolekcji „Carpe Diem” - tym razem pojawiła się w środku. Dużo jej nie było trzeba do perfekcji więc dodałam tylko napis MAY w kółku z zestawu wycinanek z kolekcji „Life in Color” także Simple Stories.
 

Czas na kartę poświęconą Komunii mojego kuzyna. Zamiast dodawać standardowe ustawiane zdjęcie w białym kostiumie bardziej spodobało mi się to, na którym Hubert (bo to o nim wcześniej mowa) tańczy ze swoją siostrą. Na etykietce podpisałam, że to właśnie o tą konkretną uroczystość chodzi i nazwę restauracji, w której odbyło się przyjęcie i zostało zrobione powyższe zdjęcie (swoją drogą polecam to miejsce – byliśmy już tam drugi raz i zarówno jedzenie, obsługa jak i atmosfera były fantastyczne więc jak tylko będziecie na trasie Kraków – Myślenice koniecznie musicie tam zajrzeć). ;)
 

Koniec maja to standardowo już ulubiona impreza mojego narzecznego czyli targi MotoShow w Krakowie. Przeszliśmy hale wystawowe co najmniej 2 razy wzdłuż i wszerz (no bo przecież raz to za mało i trzeba było nacieszyć oczy do następnego roku :D) a na sam koniec  przed budynkiem EXPO odbyły się pokazy driftingu, podczas których zrobiliśmy to zdjęcie (co tam samochody, co tam że odpadały zderzaki, my jesteśmy ważniejsi :D). Tą kartę ozdobiłam czerwoną taśmą washi w serduszka firmy Doodlebug Design oraz naklejką z arkusza naklejek z kolekcji „Carpe Diem” Simple Stories. Dodatkową rzeczą jest to, że ma ona pewne udziwnienie…


… a mianowicie jest rozkładana. ;) Nie chciałam zakrywać miejsca na journaling, który był oryginalnie nadrukowany na karcie i szczerze mówiąc nie miałam też za bardzo miejsca aby opisać to zdarzenie więc zrobiłam „klapkę” z różowego arkusza A6 arkusza z kolekcji „Letni Czas” Galerii Papieru. ;) To się dopiero nazywa „zjeść ciastko i mieć ciastko”. :D

Scraphack #4


Jak widzicie data na tej karcie nastemplowana jest dosyć niestandardowo.
 

Czasem jestem leniwa. To fakt. Ale każdy tak czasem ma.

Aby wykonać takie stemplowanie musimy umyć stempel bo inaczej resztki odbiją się tam gdzie byśmy nie chcieli i zrujnują nam kartę (a na to jeszcze nie znalazłam hacka ;<). Kiedy więc nie mam żadnej chusteczki aby wyczyścić datownik zaklejam sobie wcześniej „moczone” w tuszu części aby przypadkiem czegoś nie ubrudzić. ;) I gotowe – nic prostszego! ;)

  
Ostatnia z kart to także wspomnienie z MotoShow. Jak zwykle nie obyło się bez tryliarda zdjęć jednego i tego samego samochodu. Z każdej strony. DWOMA aparatami. Także… już wiecie, że życie z fanem motoryzacji nie należy do najłatwiejszych (jakby on miał łatwo ze scraperką... hyhy. :D) W każdym bądź razie, wracając do karty użyłam na niej najcudowniejszych i najbardziej miękkich grubiutkich puffy stickers jakie kiedykolwiek miałam w dłoniach. Mowa oczywiście o zestawie z aparatami i dymkami Paper House. I tak, naprawdę są po prostu przemiękkie - reszta to przy nich płaskie kamienie. :D

A więc kończąc mój elaborat nadeszła pora na słów kilka o organizacji naklejek.

Scraphack #5



Większość naklejek na arkuszach spakowana jest w folijkę oraz usztywniający kartonik i podczas scrapowania po wyciągnięciu z szafki i rozpakowaniu kilku takich opakowań tworzy nam się krótko mówiąc chaos (no bo nie oszukujmy się - kto pakuje i odkłada na miejsce zaraz po użyciu?). A później przy sprzątaniu jest jeszcze większy zamęt bo nie wiemy która folijka z którym arkuszem  i kartonikiem, itd. Aby zaoszczędzić trochę czasu przy sprzątaniu kartonik dopinam zszywaczem do arkusza i w ten sposób do odnalezienia w całym stosie przydasi zostaje nam tylko folijka. Yaaaay! No to powodzenia. ;)


Jeszcze gorsze do uporządkowania są te zestawy, które zawierają kilka arkuszy. Je także spinam zszywkami, tym razem u góry, robiąc coś na kształt książeczki. ;)


I tym optymistycznym akcentem definitywnie kończę mój dzisiejszy wywód. Mam nadzieję,  że dzielnie wytrwaliście do końca i skorzystacie z któregoś z przedstawionych powyżej trików. ;)

Życzę Wam wspaniałego weekendu!

Buziaki! :*

Nats

Wykorzystane produkty: